Wielki bum na przyczepy gastronomiczne

W Polsce nie są może jeszcze tak doskonale znane jak w Stanach czy w krajach zachodu, ale mimo to z roku na rok zyskują coraz większą popularność. Mobilne przyczepy przerobione na swoiste kuchnie na kołach, gdzie serwowane są przede wszystkim fastfoody, spotkać można już nie tylko w dużych miastach, ale i w polskich miasteczkach, a nawet… na wsiach.
W kolejnych latach należy się więc spodziewać, że bum na przyczepy gastronomiczne będzie jeszcze większy. To nie tylko świetny pomysł na biznes, na którym można sporo zarobić, ale i doskonała okazja, by zaproponować klientom kulinarne nowości. Przyczepy tego typu są dostosowywane do użytku kuchennego: wyposażane są w zbiorniki z wodą, butle gazowe, często również w agregatory prądu, a blaty i szafki wykonywane są najczęściej z wytrzymałych i odpornych materiałów. Wystarczy samochód, kilka metrów przestrzeni, na której można zaparkować przyczepę i można rozpocząć sprzedawanie ciepłych przekąsek, lodów, naleśników, pierogów albo typowo amerykańskich hot-dogów.